Strefa Porad

Podziel się wiedzą:

Ujemne ceny prądu w majówkę. Fotowoltaika bez magazynów energii nie ma sensu?

Ujemne ceny prądu w majówkę. Fotowoltaika bez magazynów energii nie ma sensu?

W majówkę ceny energii elektrycznej spadły w Polsce głęboko poniżej zera. Brzmi jak dobra wiadomość? Niekoniecznie. To raczej kolejny objaw zjawiska, które coraz mocniej dotyka właścicieli fotowoltaiki, operatorów sieci i cały krajowy system energetyczny.

Spis treści:

  1. Majówka z prądem poniżej 0 zł za MWh
  2. Darmowy prąd w majówkę? Kto skorzystał, a kto stracił
  3. Kwietniowe wyłączenia OZE – zapowiedź problemu?
  4. System energetyczny potrzebuje elastyczności, nie tylko nowych paneli
  5. Co robi rząd i dlaczego to może być za mało?

Majówka z prądem poniżej 0 zł za MWh

W tegoroczny długi weekend majowy polski system elektroenergetyczny osiągnął bardzo wysoki poziom produkcji ze źródeł odnawialnych, przede wszystkim z fotowoltaiki – dzięki pięknej, słonecznej pogodzie.

Jak podały Polskie Sieci Elektroenergetyczne, w dniach 1–3 maja 2026 r. instalacje PV miały największy udział w krajowej produkcji energii w godzinach 9–16. Jednocześnie zapotrzebowanie na prąd było typowo świąteczne, znacznie niższe niż w dni robocze.

Efekt był natychmiast widoczny na Rynku Dnia Następnego (RDN): przez wszystkie trzy dni majówki notowano ujemne ceny energii. Rekord padł już pierwszego maja, gdy cena spadła do -1457 zł/MWh, czyli ok. -1,46 zł/kWh w przeliczeniu jednostkowym. Tego dnia maksymalne krajowe zapotrzebowanie wyniosło nieco ponad 17 GW, a chwilowy udział OZE sięgnął aż 62% przy eksporcie energii na poziomie 2 GW.

Jeszcze wyższy udział zielonej energii odnotowano drugiego maja, kiedy w południe słońce i wiatr pokrywały aż 78% krajowego zapotrzebowania, przy eksporcie sięgającym 3,5 GW. Minimalna cena tego dnia wyniosła -991 zł/MWh. Dzień później, trzeciego maja, udział OZE w południe wyniósł niemal 76%, a eksport przekroczył 3,2 GW. Najniższa stawka sięgnęła wtedy około -509 zł/MWh.

Innymi słowy: energii (zwłaszcza w najbardziej słonecznych godzinach) nie brakowało. Brakowało raczej możliwości jej pełnego zagospodarowania.

Darmowy prąd w majówkę? Kto skorzystał, a kto stracił

Ujemne ceny energii nie oznaczają niestety automatycznie darmowego prądu dla wszystkich odbiorców. Oznaczają za to, że przy dużej nadwyżce energii w systemie, sprzedający na rynku hurtowym są gotowi dopłacić do jej odbioru. Dzieje się tak zwykle wtedy, gdy produkcja jest wysoka, zapotrzebowanie niskie, a możliwości przesłania, zużycia lub magazynowania energii – ograniczone.

Na ujemnych cenach mogli więc skorzystać przede wszystkim odbiorcy z umowami opartymi na cenach dynamicznych, którzy przesunęli zużycie prądu na godziny najniższych stawek. W praktyce, mogą na to pozwalać np. takie czynności jak:

  • ładowanie samochodu elektrycznego,
  • podgrzewanie wody,
  • praca pompy ciepła,
  • klimatyzacji,
  • czy też dowolnych innych urządzeń zużywających sporo energii.

W trudniejszej sytuacji byli natomiast właściciele instalacji fotowoltaicznych bez magazynów energii, zwłaszcza ci rozliczani w net-billingu. Ich panele produkowały najwięcej prądu dokładnie wtedy, gdy jego wartość rynkowa była najniższa.

Przypomnijmy: przy ujemnych cenach prosument nie ma żadnej realnej korzyści za oddanie nadwyżki energii do sieci, a sama instalacja pracuje w warunkach coraz mniej korzystnych ekonomicznie (Koniec tanich paneli PV? Dlaczego ceny fotowoltaiki rosną?)

W znacznie lepszej pozycji znaleźli się za to posiadacze magazynów energii, którzy mogli zatrzymać część produkcji i wykorzystać ją później.

załóż konto lub zarejestruj się na TIM.pl!

Kwietniowe wyłączenia OZE – zapowiedź problemu?

Już w kwietniu Polskie Sieci Elektroenergetyczne kilkukrotnie wydawały polecenia ograniczenia pracy instalacji OZE, przede wszystkim fotowoltaicznych. Ujemne ceny w majówkę nie powinny więc być dla nikogo zaskoczeniem. Dotyczyły one aż 10 dni w tym miesiącu, głównie w godzinach wysokiej produkcji i niższego zapotrzebowania na energię.

Polecenia były wydawane na podstawie Prawa Energetycznego, w ramach tzw. redysponowania nierynkowego. Mechanizm ten jest stosowany wtedy, gdy operator musi zbilansować system, czyli utrzymać równowagę między produkcją i zużyciem energii (ponieważ nie jest on w stanie przyjąć całej dostępnej energii bez ryzyka dla stabilnej pracy sieci). Oznacza to ograniczenie pracy części źródeł, nawet jeśli mogłyby one teoretycznie dalej produkować prąd.

Ważne: Skala tego zjawiska szybko rośnie. W samym tylko okresie wielkanocnym redukcja OZE miała objąć aż 127 GWh energii.

System energetyczny potrzebuje elastyczności, nie tylko nowych paneli

Podkreślamy: fotowoltaika NIE JEST tutaj problemem. Wręcz przeciwnie – rosnąca produkcja z OZE pomaga ograniczać zużycie paliw kopalnych i obniża hurtowe ceny energii w godzinach wysokiej generacji. Kłopoty zaczynają się, gdy system nie ma dość narzędzi, by tę energię zagospodarować. Potrzebne są więc nie tylko kolejne farmy słoneczne, ale też magazyny energii, sprawniejsze sieci i bardziej elastyczne taryfy.

Do niedawna najważniejsze było pytanie: ile prądu można wyprodukować? Coraz częściej równie ważne staje się jednak to kiedy ten prąd powstaje i czy system potrafi go wtedy przyjąć. Bez elastyczności, nadwyżki z OZE będą coraz częściej prowadzić albo do ujemnych cen, albo do czasowego ograniczania pracy instalacji.

Co robi rząd i dlaczego to może być za mało?

Odpowiedź państwa wciąż koncentruje się głównie na wsparciu prosumentów. Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz NFOŚiGW uruchomiły chociażby program dotacji do instalacji fotowoltaicznych i magazynów energii dla gospodarstw domowych. To krok w dobrą stronę, bo magazyn energii zwiększa autokonsumpcję i zmniejsza ilość prądu oddawanego do sieci w najbardziej obciążonych godzinach.

Jednocześnie nie da się ukryć, że poziom wyzwania jest znacznie większy, a polski system potrzebuje również magazynów wielkoskalowych. A także: rozbudowy sieci, elastycznych odbiorców, sterowania popytem i dobrych sposobów na wykorzystanie nadwyżek lokalnie.

Majówka z ujemnymi cenami prądu nie była jednorazową, energetyczną ciekawostką. To raczej kolejne przypomnienie, że samo dokładanie kolejnych źródeł odnawialnych do systemu energetycznego to niestety już za mało. Teraz coraz ważniejsze jest to, czy będziemy w stanie zatrzymać, przesunąć i wykorzystać zieloną energię wtedy, gdy naprawdę jest nam potrzebna.

łączy nas napięcie portal dla elektryków